W 1942 roku na wodach Morza Arabskiego dryfował statek z 740 polskimi dziećmi – sierotami po ofiarach sowieckich łagrów i deportacji. Ewakuowane z „nieludzkiej ziemi” wraz z Armią Andersa, zamiast bezpiecznego schronienia napotykały zamknięte porty i obojętność świata. Brytyjskie władze kolonialne kolejno odmawiały im prawa zejścia na ląd, a zapasy żywności i leków dramatycznie się kurczyły. W obliczu chorób i wyczerpania los tych dzieci wydawał się przesądzony.
Wśród dryfujących była dwunastoletnia Maria, która obiecała umierającej matce, że ochroni swojego młodszego brata. Tymczasem porty pozostawały zamknięte, a świat odwracał wzrok. Gdy sytuacja stała się dramatyczna, wiadomość o losie polskich dzieci dotarła do Nawanagaru w Gudżaracie. Jego władcą był Jam Sahib Digvijay Singhji – maharadża bez wielkiej armii i wpływu na decyzje Imperium Brytyjskiego, lecz z gotowością do wzięcia odpowiedzialności. Dowiedziawszy się, że Brytyjczycy nie wyrazili zgody na przyjęcie dzieci, miał powiedzieć, że choć mogą kontrolować porty, nie kontrolują jego sumienia.
W sierpniu 1942 roku dzieci zeszły na ląd wycieńczone, chore i pozbawione nadziei. Na nabrzeżu czekał na nie sam maharadża. Uklęknął, by spojrzeć im w oczy, i powiedział, że nie są już sierotami – od tej chwili on jest ich ojcem.
„Mała Polska” w Indiach
W Balachadi, niedaleko Jamnagaru, powstał ośrodek, który szybko stał się „małą Polską” na indyjskiej ziemi. Były tamszkoły z polskim językiem nauczania, nauczyciele, harcerskie zbiórki, polskie święta i choinka pod tropikalnym niebem. Jam Sahib powtarzał, że wojna może odebrać dzieciństwo, ale nie może odebrać tożsamości. Przez cztery lata dzieci żyły tam nie jak uchodźcy, lecz jak członkowie wspólnoty.
To poczucie przynależności nie zniknęło po wojnie. Wielu wychowanków indyjskich osiedli – zarówno z Balachadi, jak i z Valivade – do dziś kultywuje pamięć tamtych lat, zrzeszając się w Kole Polaków w Indiach działającym poza granicami kraju. Ich celem jest przypominanie historii pobytu Polaków w Indiach w latach 1942–1948, ochrona cmentarzy i pomników oraz przekazywanie tej opowieści kolejnym pokoleniom.
Po zakończeniu wojny dzieci z Balachadi rozjechały się po świecie. Dla wielu był to jedyny dom, jaki pamiętały. Trafiły do Polski, Wielkiej Brytanii, Australii i Stanów Zjednoczonych, dziś są lekarzami, nauczycielami, rodzicami i dziadkami.
Polskie ślady w Indiach
W Indiach pozostały liczne materialne ślady polskiej obecności: grób polskiego oficera na Cmentarzu Wojennym w Delhi, mogiły misjonarzy w Dibrugarh i w okolicach Indore oraz miejsce spoczynku ojca Mariana Żelazka w Puri – misjonarza, który całe życie poświęcił chorym na trąd i został zgłoszony jako kandydat do Pokojowej Nagrody Nobla.
Polskie ślady obecne są także w indyjskiej przestrzeni kulturowej. W pałacach Morvi i Umaid Bhawan w Dźodhpurze, a także w kilku innych miejscach, zachowały się malowidła i projekty wnętrz autorstwa Stefana Norblina – polskiego artysty, który w czasie wojny znalazł schronienie w Indiach. Jego inspirowane przyrodą i mitologią hinduską dzieła w stylu Art Déco zostały pieczołowicie odrestaurowane w latach 2006–2011.
W północnych Indiach, w okolicach Rajpuru, działa do dziś Jeevodaya – ośrodek rehabilitacji trędowatych założony w 1969 roku przez polskiego misjonarza i lekarza ks. Adama Wiśniewskiego. Placówkę prowadzi obecnie dr Helena Pyz, uhonorowana Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. To kolejny dowód, że polska obecność w Indiach nie zakończyła się wraz z wojną, lecz przybrała nowe, humanitarne formy.
Polska nie tylko w Balachadi
Decyzja Jam Sahiba nie była aktem odosobnionym w historii wojennej obecności Polaków w Indiach. W latach 1942–1948 na subkontynencie znalazło schronienie około sześciu tysięcy polskich uchodźców. Największe osiedle powstało w Valivade, niedaleko Kolhapuru w stanie Maharashtra, na terenie podlegającym dziś jurysdykcji Konsulatu Generalnego RP w Mumbaju. Dla tysięcy ludzi była to pierwsza przestrzeń bezpieczeństwa po sowieckich deportacjach – miejsce, w którym uczono się znów normalnego życia.
Dziś w Indiach mieszka około 300 obywateli Polski – pracowników międzynarodowych firm, studentów oraz osób związanych rodzinami z obywatelami Indii. Nie tworzą oni zinstytucjonalizowanej Polonii, lecz funkcjonują raczej jako rozproszone środowisko, które okazjonalnie spotyka się przy ważnych rocznicach i wydarzeniach.
Indie same mierzą się obecnie z wyzwaniami społecznymi, w tym ze starzeniem się społeczeństwa – osoby powyżej 60. roku życia stanowią już około 10% populacji. Funkcjonują państwowe programy wsparcia seniorów i inicjatywy społeczne, takie jak centra aktywnego starzenia, jednak skala kraju sprawia, że wyzwania pozostają ogromne.
Upamiętnienia w Polsce
W Polsce pamięć o Jam Sahibu Digvijay Singhjim została utrwalona w konkretnych miejscach. W Warszawie, w dzielnicy Ochota, znajduje się Skwer Dobrego Maharadży, na którym stoi Pomnik Dobrego Maharadży, upamiętniający jego pomoc udzieloną polskim dzieciom w czasie II wojny światowej. Jego imię nosi również Zespół Społecznych Szkół Ogólnokształcących „Bednarska”, gdzie jego historia funkcjonuje nie tylko jako patronat, lecz jako żywe odniesienie do postawy humanizmu i solidarności.
Społeczność Hindusów i osób pochodzenia indyjskiego w Polsce jest niewielka, ale systematycznie rośnie. Szacuje się, że liczy około 30 tys. osób, głównie pracowników, studentów i rodzin związanych z Indiami.
Artykuł powstał w oparciu o informacje przekazane przez Rzecznika Prasowego Ministerstwa Spraw Zagranicznych w Warszawie oraz wpis opublikowany na profilu facebookowym „Kawa z mlekiem”, który przywraca pamięć o jednym z najbardziej poruszających aktów solidarności wobec polskich dzieci w czasie II wojny światowej. Materiał można znaleźć pod tym linkiem: https://www.facebook.com/share/p/1BtwzfxH7W/.
Wybrane organizacje hinduistyczne działające międzynarodowo
1. ISKCON – Międzynarodowe Towarzystwo Świadomości Kryszny
2. Vishva Hindu Parishad (Światowa Rada Hindusów)
3. Ramakrishna Mission (Ruch duchowy i charytatywny)
4. Hindu Swayamsevak Sangh (Międzynarodowa organizacja społeczno-kulturowa)
5. Hindus for Human Rights (Organizacja obywatelska)
